Z wizytą na Fashion Week Poland, 26.10.2012
Kategoria: Odkryj swoje piękno Z życia wzięte
Data: 29.10.2012
Ratatouille – tak się dziwnie nazywa, a takie to proste i smaczne
Kategoria: W KUCHNI
Data: 07.05.2013
Jadę na detoks
Tak, tak. Dotarłam do miejsca na końcu drogi. Dalej nie ma nic.
Jeśli chcę wrócić tam gdzie byłam, tam gdzie miałam więcej niż jeden wybór dokąd mogę pójść, muszę iść na odwyk.
Tak więc… rozstaję się z… komputerem !!!
Ha ha!!
Wyjeżdżam na trzy długie tygodnie i nie zabieram go ze sobą.
To jak odstawienie.
Ciekawe po jakim czasie dopadną mnie pierwsze jego objawy.
Ale mam to gdzieś.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy praktycznie się z nim nie rozstawałam.
Od pisania bolą mnie nadgarstki, szczypią oczy, w czaszce mi szumi i puchną mi nogi w pozycji siedzącej.
Od natłoku bezsensownych informacji czytanych na portalach społecznościowych, robi mi się niedobrze.
Włączając komputer drżą mi ręce i pocę się pod pachami.
Jednym słowem, DOŚĆ !!
Zabieram ze sobą książki i gazety.
Będę czytać, przewietrzać zwoje mózgowe, pochłaniać jod i wcierać piasek w popękaną skórę i stopy.
Tonami będę pochłaniać wędzone ryby, strzelać z pestek czereśni na plaży zza parawanu i smarować chemią przeciw komarom.
I przy każdym zdjęciu nie będę myślała, czy to się nadaje na bloga, czy nie. Czy może powinnam to opisać, czy może olać, bo przecież i tak czytają tylko przepisy.
Albo czy tę chwilę, ten moment, to światło czy listek powinnam udostępnić na fejsie czy nie? Czy napisać, że właśnie “piękna fala uderzyła w cudownie zarysowaną linię brzegową tuż obok mnie”? Co za dno….
Zbyt ulotne potrafią być chwile z bliskimi, żeby patrzeć na nie wyłącznie przez aparat fotograficzny…
Taki mam plan i tego będę się trzymać !!!
Nara.
Ratatouille – tak się dziwnie nazywa, a takie to proste i smaczne
Są takie potrawy, na które wystarczy spojrzeć i wiadomo, że nie dość, że będą pyszne, łatwe do przygotowania, to jeszcze są przezdrowe i wbrew pozorom wykwintne!!!
Tak właśnie jest z tym daniem.
Na pierwszy rzut oka wcale tak pysznie się nie zapowiadało…
… a tu pełna niespodzianka!!
Z ogórka, papryki, trzech marchewek i dwóch jabłek powstał absolutnie odlotowy sok.
Konkurs z Moeller’s – WYNIKI
Z niezmierną radością i szczęściem w sercu uprzejmie donoszę, że zestawy Moller’s powędrują do trzech wspaniałych dziewczyn, kobiet, mam, które na pytanie
A jakie Ty masz sposoby na urozmaicenie dziecku czasu w podróży?
przesłały takie oto odpowiedzi:
Do biblioteki
Dzięki Ukochanemu i jego najwspanialszym pomysłom na caaaałym świecie zapisaliśmy się do osiedlowej biblioteki publicznej !
Wydarzenie jest o tyle niezwykłe, że zwyczajna biblioteka okazała się być miejscem prawie magicznym, w którym jest dużo więcej do roboty niż tylko wypożyczanie książek i filmów.
“Mamo, daj mi ryyyyybkę!!!!”
Źródło: www.mollers.pl
Jako dziecko na słowo “tran” uciekałam byle było dalej. Moja Mama próbowała wszelkimi sposobami przekonać mnie do niego, że zdrowy itp. Ale w smaku był tak ohydny, że chowałam się pod stół, byle tylko go nie wypić.
Dzisiaj, dzięki pomysłowości producentów Moeller’s, dzieci aż garną się do przyjmowania tranu. Wyczarowali bowiem RYBKI żelki o smaku coli – tak przynajmniej smakują mojej Marcie, która z zegarkiem w ręku pilnuje żeby dostać swoją dzienną porcję dwóch uroczo pomarańczowych rybek!! Polecam wszystkim Maluchom:))
Oczywiście do wygrania w konkursiku;) http://www.getmama.pl/
Byłam, zawiesiłam i … dobrze się bawiłam
Kawiarnia “Wiatraki Dwa”, Warszawa, ul. Kubusia Puchatka 8
Akcja “Zawieszona kawa” wzbudza tyle pozytywnych emocji ile kontrowersji.
Piszą o niej gazety, mówi się o tym w TV, radio i pisze w sieci.
Zanim jednak cokolwiek się o tym powie czy napisze, należało by zwrócić się do źródła, czyli dowiedzieć się o co właściwie chodzi w tym zawieszaniu kawy? Czy się bierze kubek, filiżankę i wiesza na kołku? A czy może trzeba zawiesić głos, kiedy składa się zamówienie na kawę? To dla biednych, spragnionych czy nadętych yuppies, którzy nie mają na co wydawać pieniędzy i wywalają kasę bez sensu?? “O co w tym chodzi, hmmm?”
Konkurs z Möller`s czas zacząć – na zdrowie :))
Jakiś czas temu na moim profilu na FB namawiałam Was do podzielenia się z marką Möller`s swoimi radami w zakresie opieki nad Maluszkami.
Möller`s te wszystkie Wasze, i nie tylko Wasze rady, zebrał i powstał wspaniały e-book, poradnik dla rodziców. Wśród mam, które podzieliły się swoimi spostrzeżeniami, widzę “moje” Mamy, co sprawia mi ogromną frajdę i serdecznie Wam dziękuję za udział w tym projekcie.
Informacja
Kochani,
weryfikacja danych do konkursu okazała się trudniejsza niż się spodziewałam. Jedynie TRZY rodziny dopełniły wszystkich warunków regulaminu konkursu. Pozostali otrzymali ode mnie maile z prośbą o uzupełnienia. Czekam do piątku, 19.IV. Jeśli ktoś do tego czasu nie zdąży, to ich nagrody zostaną ponownie rozlosowane. To przykre, ale konieczne.
Także proszę o spięcie i przejrzenie skrzynek. Dziękuję:):)
Z edukacją w ringu
Tekst w całości ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika internetowego dla rodziców “Nasze Szkraby”
Przełom marca i kwietnia, oprócz iście boskiego nastroju i radości jakie towarzyszą świętom Wielkanocnym, to dla rodziców trzylatków istna męka, dla niektórych prawie “Pańska”, podczas zapisywania dzieci do przedszkoli.
Wydaje się bowiem, że przyjęcie dziecka do wybranej placówki to wydarzenie z kategorii dostąpienia zaszczytu znalezienia się w elitarnej grupie uprzywilejowanych rodzin. Nie obowiązują tu jednak żadne zasady i reguły. Nie trzeba się niczym specjalnym zasłużyć, ani przejść niepokonanym przez ścieżkę zdrowia na końcu której czeka uśmiechnięta pani dyrektor z tabliczką z imieniem naszego dziecka. Trzeba być za to bardzo sprytnym lub bogatym bądź pozbyć się wyrzutów sumienia przy poświadczaniu nieprawdy.
Czytaj dalej




























